Czego uczę? Czy to, co przekazuję jest ważne? Dla kogo są te wiadomości? Co się dzieje z tym, co przekazuję na zajęciach? Jak jestem oceniana? Czy dziedzina, którą się zajmuję jest przydatna?
***
Takie dylematy dopadły mnie w Dzień Edukacji Narodowej. Jestem nauczycielem, ale nie pracuję w szkole na co dzień. Czy mogę mówić, że uczę?
***
Czy rozmowę o tym, jak ważna jest znajomość swoich zasobów osobistych i zawodowych, można określić nauczaniem? Czy pomoc w określeniu mocnych stron i obszarów do rozwoju to element edukacji? Czy np. umacnianie dobrej komunikacji werbalnej i niewerbalnej, wskazywanie postaw budujących autorytet, wspomaganie tworzenia ścieżki realizacji celów zawodowych jest wspieraniem procesu kształcenia?
***
Czy wolno mi czytać z ludzi jak z otwartych książek, podczas gdy oni próbują zakamuflować swoje słabości, pod nerwowym uśmiechem lub słowotokiem? Czy mogę zadawać pytania, które są trudne dla człowieka, ale niezbędne do rozwoju? Czy mogę pytać, gdy wiem, że mogę ruszyć najtkliwszą ze strun? Czy mogę to zrobić, gdy mam pewność, że ruszona struna może dać piękny dźwięk, ale okupiony będzie on łzą?
***
Czy jest sens zadawania pytań, które rozśmieszają? Czy mogę używać absurdu, bo czasem i on bywa wykładnią? Czy mogę prowokować pytaniami, by człowiek otworzył szerzej oczy i spojrzał na siebie z dystansu?
***
Za każdym razem zadaję sobie mnóstwo takich pytań. Mam pokorę wobec każdego mojego ucznia, wobec każdego mojego słuchacza. Szczególnie wobec tego, który rozmowę zaczyna od pytania: "A po co mi to?"
Wiem, że to osoba, która poszukuje sensu. Szczególnie szuka w go kroku, który decyduje się postawić na nieznanym gruncie, jakim jest np. spotkanie ze mną.
Jeśli kiedyś nadejdzie dzień, w którym przestanę zadawać sobie te wszystkie pytania, to warto bym przystanęła w miejscu i zastanowiła się, czy nie popadłam w pychę.
Jestem towarzyszem odpowiedzi.
***
Wiem, że to osoba, która poszukuje sensu. Szczególnie szuka w go kroku, który decyduje się postawić na nieznanym gruncie, jakim jest np. spotkanie ze mną.
Jeśli kiedyś nadejdzie dzień, w którym przestanę zadawać sobie te wszystkie pytania, to warto bym przystanęła w miejscu i zastanowiła się, czy nie popadłam w pychę.
Jestem towarzyszem odpowiedzi.
***
Składam sobie życzenia z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Życzę sobie wielu sukcesów edukacyjnych, nie tylko w nauczaniu języka polskiego, które w moim wykonaniu zeszło do podziemia, ale także w przekazywaniu wiedzy z doradztwa zawodowego. Życzę sobie, by wszyscy moi uczniowie, uczestnicy moich szkoleń wychodzili z zajęć ze mną zainspirowani, podbudowani i uśmiechnięci. Życzę sobie kreatywności podczas prowadzenia zajęć, siły przekazu, panowania nad procesem grupowym, kruszenia barier komunikacyjnych. Życzę sobie, bym co dnia stawała się coraz lepszym nauczycielem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz